http://www.spgorno.ecom.net.pl/

linia2

logo

W roku szkolnym 2009/2010 ochodziliśmy jubileusz 90 - lecia istnienia Naszej Szkoły.  W ramach działań związanych
z uroczystością odbyły się spotkania uczniów z absolwentami szkoły, ogłoszono konkursy plastyczny (dla uczniów klas młodszych) oraz fotograficzny (dla uczniów klas IV - VI).
Podsumowaniem obchodów była uroczystość, która miała miejsce 29 maja 2010 roku.
We wszystkich działaniach współpracowaliśmy z Dyrekcją, Gronem Pedagogicznym oraz Uczniami Gimnazjum
w Górnie, którzy przygotowywali się do obchodów 10 - lecia istnienia szkoły.

 

SPOTKANIE Z PANEM JÓZEFEM BIAŁOGOŃSKIM


Dnia 25 marca do Szkoły Podstawowej w Górnie przybył pan Józef Białogoński, policjant, mieszkaniec Górna, dawny uczeń naszej szkoły. Opowiedział nam o tym, jak chodził do szkoły oraz jak jak później przebiegała jego kariera zawodowa. Pan Białogoński uczęczczał do naszej szkoły w latach 1964 - 1972. W tamtym czasie był to jeszcze mały, drewniany budyneczek. Wśród nauczycieli, którzy utkwili mu w pamięci wymienił panią Jadwigę Karyś, panią Jadwigę Kosiarską i pana Janusza Kobyłeckiego. W tych czasach nie było jeszcze gimnazjum, a nauka w szkole podstawowej trwała 8 lat. Skala ocen mieściła się między 2 a 5, czyli nie było dzisiejszych jedynek i szóstek. Kiedy ukończył liceum i studia policyjne, podjął swoją pierwszą pracę, jako pedagog w Izbie Dziecka. Następnie został przeniesiony do Komendy Miejskiej na ul. Wesołej, gdzie objął stanowisko inspektora do spraw nieletnich. Po kilku latach tej pracy został awansowany na naczelnika wydziału w Komistariacie Miejskim. Na ostatnie lata kariery został zastępcą naczelnika w Policji Sądowej. Pan Białogoński został ozdnaczony Złotą Odznaką Policyjną. W roku 2006 Pan Józef odszedł na emeryturę.

Podczas swojej wizyty nasz gość przybliżył nam wiele codziennych sytuacji, za które możemy ponieść konsekwencje prawne. M.in. zwrócił uwagę na jazdę bez biletu czy palenie papierosów. Jego opowieść została nagrodzona wielkimi brawami.

M. P.


p.białogoński1 p.białogoński2 p.białogonski


linia1


WYPRAWA NA KILIMANDŻARO - SPOTKANIE Z PANEM ROMUALDEM SADOWSKIM

Dnia 18 marca 2010 r. uczniów Szkoły Podstawowej w Górnie odwiedził pan Romuald Sadowski, zdobywca Kilimandżaro. Niezwykły gość przybył, aby opowiedzieć nam o tym, jak wraz z przyjaciółmi niespełna kilka tygodni wcześniej wszedł na najwyższy szczyt Afryki.

Z jego relacji dowiedzieliśmy się, jak trudne były przygot owania. Opowiedział o tym, że nie polegają one tylko na tym, aby zabrać ekwipunek i jedzenie, ale też przez kilka miesięcy wcześniej intensywnie trenować i wzmacniać kondycję. Na wejście na Kilimandżaro jego piętnastoosobowa grupa wybrała najtrudniejszą trasę. Towarzyszyło im 50 osób obsługi. Pogoda nie służyła - niemal od razu po wejściu do lasu deszczowego zaczął padać ogromny deszcz. Lało prawie cały czas. Najbardziej męczące było zakładanie i zdejmowanie zimnych i mokrych ubrań. Kiedy doszli do ostatniej bazy, musieli czekać aż do nocy, aby wyruszyć na szczyt, bowiem w tym etapie należy wejść i zejść tego samego dnia. Podejście było męczące ponieważ trzeba pokonać 1500 metrów różnicy wzniesień. 6 lutego, około drugiej w nocy zdobyli szczyt i na Kilimandżaro została wbita flaga województwa świętkorzyskiego. Niestety, nie udało się zrobić zdjęcia grupowego w pełnym komplecie, gdyż możliwości fizyczne członków wyprawy różniły się, a przewodnicy zabraniają zbyt długiego przebywania na szczycie, gdyż może się to skończyć nawet utratą przytomności. Pan Sadowski z Kilimandżaro przywiózł 15 kamieni jako pamiątkę z wyprawy. 14 z nich ma zamiar przekazać szkołom, z którymi czuje się związany, a jeden zostawia dla siebie.

Spotkanie zakończyło się przekazaniem jednego z tych kamieni na ręce pani dyrektor Szkoły Podstawowej w Górnie, a pan Romuald został nagrodzony gromkimi brawami.

M.P.



p.sadowski1 p.sadowski2 p.sadowski3


linia2


NIEZAPOMNIANE WSPOMNIENIA Z LAT SZKOLNYCH - OPOWIEŚĆ PANI KRYSTYNY MOCHOCKIEJ


Dnia 10 marca 2010 roku, w Szkole Podstawowej w Górnie odbyło się pierwsze spotkanie z panią Krystyną Mochocką, członkinią ludowego zespołu "Górnianecki", która spotkała się z uczniami klas I - III. Pani Mochocka przybyła do naszej szkoły, aby podzielić się wspomnieniami ze swoich dziecięcych lat, kiedy to sama była uczennicą naszej szkoły. Z jej relacji dowiedzieliśmy się, że szkoła mieściła się w tym samym miejscu co teraz, lecz był to mały, drewniany budyneczek bez centralnego ogrzewania. W klasach ustawione były niewielkie piecyki, w których palił woźny. Nie były one zbyt bezpieczne, gdyż można było łatwo się poparzyć. W szkole nie było łazienek ani bieżącej wody, była jedynie miska, w której myło się ręce. Drewniana toaleta znajdowała się na zewnątrz budynku szkolnego, co nie było zbyt wygodne, zwłaszcza zimą. Szkoła nie dysponowała również salą gimnastyczną; lekcje wychowania fizycznego były prowadzone w salach lekcyjnych bądź na dworze. Brakowało także szatni, a ubrania zostawiano na wieszakach w korytarzu. W szkole nie było stołówki, a dzieci mieszkające bliżej szkoły, na przerwie biegły do domu po pajdę chleba ze smalcem. Inne, po drodze do szkoły, kupowały w piekarni zwykłą suchą bułkę. W klasach ustawione były podwójne ławki, w których siedzenie było połączone z pochyłym pulpitem, gdzie znajdował się otwór na kałamarz. Dzieci pisały piórem, więc zeszyty były pełne kleksów. Uczniowie mieli obowiązek ubierania się w fartuszki z białym kołnierzykiem. Książki i drewniane piórniki nosili w tornistrach wykonanych z grubej tektury bądź w workach. W tamtym czasie stosowano wobec niesfornych uczniów kary cielesne: uderzenia drewnianą linijką po dłoniach czy ciągnięcie za uszy. Na koniec roku wydawano świadectwa z ocenami w formie niedużych kartek. Mimo złych warunków dzieci bardzo chętnie uczyły się oraz uczestniczyły w kółkach zainteresowań, tańcach i przedstawieniach. Wszystkie imprezy takie jak choinki czy barbórki odbywały się w baraku na terenie pobliskiej kopalni. Czas wolny dzieci spędzały na pilnowaniu krów oraz gęsi, a zimą zjeżdżały po górkach pokrytych śniegiem na workach wypchanych sianem lub na starych miednicach. Spotkanie zakończyło się miłym muzycznym akcentem: pani Krystyna z kilkorgiem dzieci zaśpiewała i zatańczyła do piosenki "Zielony Walczyk", a następnie wraz ze swoją wnuczką, a naszą koleżanką Natalią Cedro zaśpiewały wspólnie na ludowo piosenkę własnego autorstwa. Uczniowie, oczekując na kolejne spotkanie, nagrodzili panią Mochocką gromkimi brawami.

M.P.


p.mochocka1 p.mochocka2 p.mochocka3